• Wpisów:324
  • Średnio co: 3 dni
  • Ostatni wpis:6 dni temu
  • Licznik odwiedzin:10 217 / 1208 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Lubiła prowokować intelektualnie. Od tego się zaczęło. Od słownych gier. Aluzyjek przemycanych zgrabnie w wypowiedziach. Lubię ten rodzaj igrania, to dotykanie siebie przez słowa.

- Autor nieznany
 

 
W poniedziałek od 17.36 do 20.11 i wczoraj od 12.08 do 15.32 czułam, że nie myślisz o mnie.
Potwierdź proszę, czy tak rzeczywiście było...?

Liścidło od Nieobecnej
Jarosław Borszewicz - Pomroki
 

 
Byłam wściekła na siebie za własną głupotę i zastanawiałam się, jakim cudem, na litość boską, wyhodowałam w sobie przywiązanie do mężczyzny, który odpychał mnie z taką determinacją.

- Chloe Neill
 

 
Byłam wściekła na siebie za własną głupotę i zastanawiałam się, jakim cudem, na litość boską, wyhodowałam w sobie przywiązanie do mężczyzny, który odpychał mnie z taką determinacją.

- Chloe Neill
 

 
A świat ją kochał i nienawidził jednocześnie. Budziła skrajne emocje. Jak ogień puszczony wolno, potrafiła trawić i obracać w proch, dając jednocześnie ciepło. Bezwiednie. Naturalnie. Przy niej zawsze wrzało.

- Mela Rosa (z książki, która wkrótce się ukaże)
 

 
„Często jest tak, że ludzie z siebie rezygnują, nie dlatego, że nic do siebie nie czują, tylko z powodu braku panowania nad tymi uczuciami, które wymykają się spod kontroli tworząc chaos w poukładanym życiu.”
 

 
" – Dobrze, taką mnie pamiętaj.
– I ty mnie dobrze wspominaj.
– Będę zawsze wspominała.
– Jeśli coś ci dałem.
– I jeśli ja ci coś mogłam dać.
Pocałowaliśmy się długo i serdecznie, jak dwoje skrzywdzonych ludzi. Wiatr latał już po ogrodzie w jesiennym szaleństwie, zrywał daszki z altanek, przewracał resztki ogrodzenia, wył sztucznym głosem w duktach alejek.
– Hej - powiedziała.
– Hej.
I już jej nie było".

Tadeusz Konwicki "Mała apokalipsa"
 

 
Tak sobie korespondują. On wie. Jak miałby nie wiedzieć. Te mejle, niby o niczym, czasem esemesy. Tak, zwłaszcza to pisanie o niczym tak bardzo podszyte wszystkim.

- Autor nieznany
 

 
Czy nazwę to uczucie miłością czy inaczej, zawsze spostrzegam ogromną różnicę między nim a tymi wszystkimi, które dotychczas przelatywały mi przez serce. Myślę o nim od rana do wieczora; wyrosło ono na jakąś moją sprawę osobistą, czuję się odpowiedzialny za nie przed sobą. Tego dawniej nigdy nie bywało. Owe dawne związki zawiązywały się, trwały i rozwiązywały, zostawiając mi mniejszy lub większy smutek, czasem przyjemne wspomnienie, czasem niesmak, ale nigdy nie pochłaniały mej wewnętrznej istoty w tym stopniu. W takim życiu próżniaczym i światowym, jakie prowadzimy my wszyscy, którzy nie stawiamy sobie żadnych wysokich celów, nie wysługujemy się żadnej idei, a jednocześnie nie potrzebujemy na chleb pracować, kobieta nie schodzi ze sceny: ciągle się na nią patrzy, ustawicznie się wedle niej zabiega, ale też się diabelnie z nią oswaja, tak że w końcu liczy się ją do grzechów powszednich żywota. My, czyniąc kobiecie zawód, doznajemy tak mało wyrzutów sumienia, że mniej wyrzutów sumienia doznaje chyba tylko kobieta, czyniąc nam zawód (...).

— Henryk Sienkiewicz „Bez dogmatu” (1889)
 

 
"Była raczej chłodną osobą. Nie okazywała uczuć. Trzymała je zamknięte w swoim umyśle. To nie tak, że nie chciała ich komuś dać. Miłość była jej zawsze bardzo bliska. Obawiała się jedynie, że uczucia porwą jej wszystkie rozsądne myśli tak jak rwąca rzeka porywa wszystko co spotka na swojej drodze. Albo że rozpłynie się jak lody waniliowe rozpływają się w letnie, słoneczne południe. A jego obecność tak na nią działała. Rozumiesz, ciężko się zamarza gdy dookoła tyle ciepła."

- Moja dusza pachnie Tobą

Komentarz:
"Być może przy nim traciła pewność siebie...to coś nowego dla niej..
Czuła się
prześwietlona... miała pazury
gotowe do obrony...ale on je ignorował..."
 

 
Najbardziej w życiu boję się tego, że moje serce będzie kiedyś biło nad urodzinowym tortem tragicznie pełnym świeczek i wtedy pomyślę, że mój czas minął, a ja nic nie przeżyłam. Przecież tylko dla przeżyć warto żyć. I dla tego, aby móc je komuś potem opowiedzieć.

- Janusz Leon Wiśniewski "S@motność w sieci"
 

 
“Ciało pamięta przelotny dotyk, parę godzin bycia z kimś zostaje na lata. Zapach włosów, potu, wilgotności, przypływa znikąd w środku dnia. (..) W inżynierii nazywa się to pamięcią plastyczną materiału, w chemii pamięcią substratu.
W życiu - tęsknotą.”

Magda Ryszko
  • awatar Gość: Kiedy przejdzie ci chcica i przestanie cię swędzieć podpierdziocha?
  • awatar Gość: ja pierdu tyle czasu a ty ciągle tu karynisz i jakieś taki puszczalski ten blog :( Szok, wstyd i beka z tego bloga :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
W pewnym sensie ta dziewczyna pasowała do mnie jak rzadko która. Była jebnięta, niestandardowa, piękna, młoda, szczera i choć sama tego jeszcze nie wiedziała, z czasem nie chciałaby wychodzić z mojego łóżka.

- Pan Wilk „Tam i z powrotem”
 

 
W życiu jest trochę tak jak z meblami. Każdy ma swoje półki czy szuflady do których nie chce zaglądać. Których nie chce przestawiać czy otwierać. Ale kiedyś w końcu taką szufladę musisz otworzyć, przeglądnąć co w niej jest, wyrzucić stare szpargały i zetrzeć kurze. Najczęściej i tak to się robi w momencie gdy się jej już potrzebuje. Gdy trzeba zrobić miejsce na nowe. I taką szufladę zapełnia się powoli zaufaniem, troską, uczuciem, przyjaźnią i nawet się nie orientujesz, kiedy ona jest już cała zapełniona nie w twoich rzeczach, ale mimo to jest to dla ciebie naturalnym stanem, że ona jest. Tylko czasami nadchodzi taki moment, że nie licząc się z tym, że cudzych rzeczy się nie powinno ruszać, nie przesuwać np. zaufania, by między przyjaźń a uczucie upchnąć swoje kłamstwo. I proporcjonalnie do tego jak się ją długo zapełniało, może wtedy nastąpić moment w którym opróżnia się ją bardzo szybko, bo to nie są w końcu twoje rzeczy, które możesz przeglądnąć czy przesuwać kiedy chcesz. Wcale nie musi być wielkich demonstracyjnych końców, ani trzaskań, czasami niektóre rzeczy kończą się tak jak się zaczęły - po cichu. A ty zostajesz z tym sam, z dziurą w sercu jak po betonowej kuli. A to tylko pusta szuflada. Uprzątnięta szuflada. Twoja szuflada.

- W.N.
 

 
Kiedy ją w końcu znalazłem ona się tylko uśmiechnęła. Znasz ten jej uśmiech? On oznacza: "W ogóle mnie nie znasz. I nigdy nie poznasz." To jest rodzaj magii. Jest taka dobra w ukrywaniu rzeczy i chowaniu, unikaniu. Ale ja ją znam. I wiem, że ma tyle miłości w swoim sercu, że na samą myśl, żeby tę miłość wypuścić, pokazać swoje karty... jest przerażona na śmierć.

- Skins
 

 
Nie zakochuj się we mnie
ponieważ złamię ci serce
na długo zanim zrozumiesz
że miałeś złamać moje.

- Atticus „Miała dzikie serce”


 

 
est taki rodzaj kobiet, którym się zawsze zazdrości. Dlatego, że są w świetnym związku, albo świetnie ułożyły sobie życie jako singielki. Dlatego, że mają dobre wykształcenie, albo nie mają wykształcenia, ale bardzo dobrze radzą sobie w sprawach zawodowych. Dlatego, że mają rodziny i skupiły się na dzieciach, albo dlatego, że znalazły pasję i to właśnie w niej się realizują. Dlatego, że trenują i mają wysportowane ciała, albo dlatego, że nic nie trenują, a mimo to mają smukłe, piękne sylwetki. Dlatego, że potrafią zrobić świetny makijaż i wyglądać jak milion dolarów, albo dlatego, że wyglądają cudownie bez makijażu. Dlatego, że mają dookoła siebie tłum ludzi i są uwielbiane, albo dlatego, że kochają samotność i czują się po prostu dobrze same ze sobą. Te kobiety zazwyczaj mają prze*ebane w życiu. One tak naprawdę nie mają więcej niż inni. Wręcz przeciwnie. Te kobiety prawdopodobnie przeszły w życiu przez piekło, dlatego przestały narzekać i skupiły się na łapaniu pięknych chwil i pięknych uczuć. Im tak naprawdę nie zazdrości się tego co mają. Tylko tego jak potrafią to wykorzystać. A potrafią. Bo nauczyły się cieszyć tym, co przynosi im życie. Zbudowały swój świat na pobojowisku. Stworzyły imperium szczęścia, na swojej prywatnej katastrofie. To przeszłość sprawiła, że są silne. I tę siłę wykorzystują, żeby walczyć o każdy piękny dzień.

— Aleksandra Steć
  • awatar Gość: to pisałam ja @Gabrysia234 nie byłam zalogowana.
  • awatar Gość: ej dlaczego ściągasz i kopiujesz moje pomysły, to chamstwo!!! To był mój post a ty bezczelnie ściągnęłaś ode mnie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
  • awatar glowin': masz najładniejszego pod względem zdjęć i cytatów pingera na jakiego tu trafiłam.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
'Jestem pewna, że zatęsknisz. Może to będzie tylko chwila, moment, ułamek sekundy ale zatęsknisz wiem to. Może będziesz wtedy stał w kolejce po fajki a może będziesz słuchał dobrego rapu. Albo będziesz z nią, poczujesz jej zapach i stwierdzisz że nic nie dorówna mojemu. Ale zatęsknisz. Przeleci Ci przed oczyma wszystko. Każdy mój uśmiech, każda łza. Każda chwila spędzona razem. Zatęsknisz'
 

 
Życie jest tak skonstruowane, że tracimy czasami kontrolę nad wszystkim. Wszystko się sypie, wszystko się pierdoli. I nikt nie jest w stanie tego opanować. Ani urodą, ani mięśniami, ani głową. Dupą też nie.

- Pokolenie Ikea
 

 
W tej chorej walce z samą sobą, stanęłam po złej stronie. Zamiast przezwyciężać słabości – niszczę siebie, z wściekłą irytacją opluwam swoje imię, z bezsilną rezygnacją zabijam w sobie resztki człowieka. Stanęłam po złej stronie – sama sobie jestem wrogiem...

— Anka Mrówczyńska „Samobójstwo na raty”
 

 
"Niestety, tak jestem skonstruowany, że cały ten czas bez słońca, od listopada do marca, to są dla mnie męczące miesiące. Potrzebuję słońca, nie musi być ciepło, byleby słońce było. A jak słońca nie ma, dopada mnie zwyczajne, niezwiązane z żadnymi szczególnymi wydarzeniami, przygnębienie."

— Marcin Świetlicki
 

 
"Nie masz pojęcia, tu się tak niewiele dzieje. A my tak dużo marzymy..."

Tove Jansson "Opowiadania z Doliny Muminków"
 

 
"Ludzie często pytają mnie dlaczego kogoś nie mam. Że wybrzydzam, że mam za wysokie wymagania albo, że nie dopuszczam do siebie ludzi. Oceniają mnie w ogóle mnie nie znając. Ale to tak wcale nie jest. I zupełnie nie o to chodzi. Nie narzekam na brak zainteresowania i nie mam problemów z nawiązywaniem kontaktów, wręcz przeciwnie. Czy skreślam ludzi szybko? Nie wiem, może rzeczywiście coś w tym jest. Ale raczej nazwałabym to "wycofem", dlatego by nie dawać komuś złudnej nadziei na to, że coś może być. Że coś kliknie, jak nie klika. U mnie się to nie sprawdza. Po kilkunastu latach relacji, związków, dłuższych i krótszych człowiek po prostu wie, nie tyle czego chce ale czego nie chce i blokuje się na amen.

Jest taki piękny cytat w filmie Sara "Kobieta, wie kto jest jej mężczyzną". I to jest święta prawda. I zawsze mówię, że bym chciałam poznać kogoś, kto mnie po prostu zmiecie z powierzchni ziemi. Że się pojawi a ja pomyślę "O - oł, zaczynają się kłopoty". Nie wymuskanego księcia na białym koniu, bo mnie samej do księżniczki daleko, ale prędzej żabę z charakterem. Takiego lodołamacza, który wpadnie do mojego życia z czekanami i roztrzaska lód w moim sercu.

Lód, który powstawał przez lata. Przez mężczyzn roszczeniowych. Niezdecydowanych Piotrusiów Panów. Mężczyzn którzy chcieli mnie ograniczyć. Którzy mieli wyidealizowany obraz mojej osoby w głowie. Którzy za wszelką cenę chcieli mnie później zmieniać, chcąc bym wpasowała się w jakiś ich szablon, ale nie patrząc na to ze zakochali się we mnie własnie takiej jaka byłam i jakie życie prowadziłam. Mężczyzn - dzieci, których wiecznie trzeba prowadzić za rączkę. Awanturników. Furiatów. Zazdrośników. Przewrażliwionych na swoim
punkcie obrażalskich. Szukających wrażeń na boku.

Lodołamacza, który będzie chciał się przedrzeć przez cały ten syf i bałagan, który w sobie noszę i doskrobać się do mnie prawdziwej.

Chciałabym mieć kogoś z kim będę malować napisy na murach, demolować miasto nocą, wychodzić na dach, karmić kaczki w parku. Kogoś dzięki komu może pokocham znienawidzone święta. Kogoś przed kim nie będę musiała na non stopie czegoś udowadniać. Spinać się. Tłumaczyć się z czegoś. Kogoś kto zrozumie, że nie zawsze mogę iść gdzieś z nim, że nie mogę go zabrać, że muszę być gdzieś sama. Ale na tyle dojrzałego, żeby wiedział, że i tak do niego chcę zawsze wracać. Kogoś o kogo będę mogła dbać i być mu potrzebna, bo ja najbardziej na świecie czuje się spełniona jak mogę o kogoś dbać.

Kogoś przy kim będę chciała być lepszym człowiekiem. Kogoś kto będzie potrafił nade mną zapanować. Kogoś kto pozwoli mi mieć swój własny świat. I też będzie miał swój - a nie będzie we mnie zapatrzony jak w obraz święty. Kogoś komu będę chciała spojrzeć w oczy i powiedzieć: "Chodź ze mną człowieku". Kogoś z kim będę mogła iść ramię w ramię i stąpać tak twardo, że za nami będzie tylko ziemia pękała. Kogoś kto będzie moim huraganem i równocześnie spokojem. Kogoś z kim będę chciała zaszyć się na tydzień nie wychodząc z łóżka, wyłączając telefony. Kogoś dla kogo będę najlepszą przyjaciółką. Kogoś kto swoje sukcesy może świętować beze mnie przed całym światem, ale ze mną będzie w swoich chwilach zwątpienia i słabości i będzie "ten mój". Kogoś kto będzie zaczynał powroty do domu od słów: "wiesz.. muszę Ci coś opowiedzieć." Kogoś na tyle cierpliwego co da radę ze mną wytrzymać i nie zrezygnuje przy pierwszej przeszkodzie i na tyle wrażliwego dla którego ja będę siłą. Kogoś przy kim nigdy nie będę miała wątpliwości, a on sam nie będzie się musiał za mnie wstydzić. Kogoś szczerego. Kogoś przy kim będę się czuła "lekko". Kogoś za kogo nie będę musiała na non stopie myśleć. Kogoś kto pozwoli mi być kobietą. Kogoś kto mi nigdy nie da powodu bym odeszła. Kogoś kto będzie moją ulubioną osobą.

Kogoś przy kim nie będę się bała być matką i chciała po prostu stworzyć rodzinę, której nigdy nie miałam. Z kim będę miała psa i jeżyka. I wspólne współrzędne geograficzne.

Kogoś. Tego kogoś."
 

 
Jak się człowiek przyzwyczai, że nie dostaje tego, czego pragnie, to stopniowo sam nie wie już, czego naprawdę chce.

Haruki Murakami - Kronika ptaka nakręcacza
 

 
"Nie spełnisz swoich marzeń i planów, będziesz żyć poprawnie, nudno i przeciętnie jak miliony innych ludzi na świecie. Będziesz
codziennie rano chodzić do pracy, która będzie w porządku, wracać do domu, robić obiad, sprzątać, zajmować się dziećmi – i to wszystko będzie poprawne i standardowe. Będziesz jeździć na wakacje. Dzieci się wyprowadzą, twój partner zestarzeje się i utyje, przejdziesz na emeryturę i będziesz powtarzać: zawsze chciałam/chciałem
zobaczyć Bombaj. Zawsze chciałem/chciałam nagrać płytę, zobaczyć wschód słońca w Nowej Zelandii, jechać ferrari po bulwarze
Zachodzącego Słońca, kochać. Nienawidzić, krzyczeć. Ale tego nie zrobiłem. Bo nie było pieniędzy, czasu, ochoty, możliwości. Bo się
bałam/bałem. Straszne, prawda?"

Piotr C.